środa, 27 listopada 2013

One



Londyn:  13 czerwiec 2013 rok
Szanowna Panno Styles
Niniejszym pragnę Panią poinformować, iż dostała się pani do Akademii Filmowej im. Marlin Monroe w Londynie.
Jest pani jedną z piętnastu osób, które dostały się do powyżej wymienionej szkoły. Pani referencje były jednymi z najlepszych.  Mamy nadzieję, że sprosta Pani wymaganiom w naszej szkole i będzie reprezentowała ją jak najlepiej. Została pani też przyjęta na miesięczny kurs przygotowawczy.
Do listu dołączam plan szkoły oraz regulamin placówki.  Proszę stawić się w Akademii 24 lipca 2013 roku, inaczej stypendium zostanie utracone.
                                                                                                              Z poważaniem 
                                                                                                  Seraphine  Clark
                                                                            Dyrektor Akademii im. Marlin Monroe


Przeczytałam ten list chyba ze sto razy, nie mogłam uwierzyć,  ze dostałam się do swojej wymarzonej szkoły artystycznej.  Zastanawiacie się pewnie kim jestem, a więc jestem  Sam Styles, mam osiemnaście lat i mieszkam w Holmes Chapel z mamą Anne i kiedyś ze starszym bratem. Tak moim bratem jest Harry Styles z tego sławnego Boy Bandu One Direction. Nie znoszę ich. No tak przecież powinnam ich kochać, wielbić czy czcić, ale tak nie jest. Oni zabrali mi brata. Zmienili go w maszynę do robienia pieniędzy i kobieciarza co puszcza się na prawo i lewo. Tak takie mam zdanie o moim kochanym braciszku. Kiedyś nasze relacje były mniej oziębłe niż teraz. Kiedyś dogadywaliśmy się ze sobą, spędzaliśmy każdą wolną chwilę razem, ale to się skończyło gdy poszedł do X-factor i połączyli go w grupę z czterema chłopakami. Zostawił mnie i mamę same.  Był tak zafascynowany nowym światem Showbiznesu,  nie miał czasu żeby przyjechać zobaczyć co tam u mnie i u mamy. Raz nawet nie przyjechał na święta bo musiał dać świąteczny koncert w LA. Gdy tylko Harry przyjeżdża ja wyjeżdżam no dziadków do Liverpoolu, żeby go nie widzieć. Nie jestem gotowa spojrzeć mu w oczy po tym co mi zrobił. W tutejszej szkole nie miałam znajomych każdy przyjaźnił się ze mną tylko żeby poznać Harrego, a gdy tylko się dowiadywał, że nie jestem z nim w dobrych stosunkach.... Odchodził, po prostu zostawiał mnie samą jak palec. Jedynym moim przyjacielem jest Cris przeprowadził się tu z Polski (Cris jest gejem) . Dzięki niemu znam trochę ten język, więc, gdy nie chcemy aby ktoś nas rozumiał gadamy w tym języku. Posługuję się też biegle francuskim, włoskim i hiszpańskim. Kocham grać na gitarze i perkusji. Harry raz na gwiazdkę kupił mi białą gitarę elektryczną, ale ja ani razu na niej nie zagrałam, nie chcę od niego łaski, niech nie myśli, że odkupi swoje winy drogimi prezentami.
Poszłam do mamy aby pochwalić się przyjęciem do szkoły.
-Boże Sam, to cudownie, od zawsze marzyłaś żeby się tam dostać- powiedziała i zamknęłam mnie w swoich ramionach- Jestem z ciebie taka dumna córeczko, zaraz zadzwonię do Harrego i przekaże mu dobrą nowinę.
-Mamo nie…- ale ona już mnie nie słuchała, podbiegła do telefonu i już wykręcała numer do mojego braciszka, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi .- Otworzę – mruknęłam. Podeszłam po woli do drzwi i zobaczyłam w nich uśmiechniętą twarz mojego brata.
-Niespodzianka!- krzyknął a za nim wbiegło do domu czterech rozwrzeszczanych facetów „Nie, to jakiś koszmar” pomyślałam. Postanowiłam usunąć się im z drogi i poszłam do swojego pokoju pakować walizkę. Postanowiłam że jutro rano jadę pierwszym lepszym pociągiem do dziadków. Wrzucałam ciuchy do walizki, gdy usłyszałam ciche pukanie do drzwi od mojego pokoju.
-Proszę- odpowiedziałam.
-Hej mała- usłyszałam zachrypnięty głos mojego brata- Co robisz? - zapytał zaskoczony
-Nie widać, pakuje się- wzruszyłam ramionami
-Sam, powiedz mi czemu zawsze jak ja przyjeżdżam ty wyjeżdżasz?
-Bo mi się tak podoba, nie mam zamiaru przebywać z tobą w jednym domu, a co dopiero z tym twoim One Direction- fuknęłam
-Sam, proszę zostań, wynagrodzę ci…
-Harry czego ty do jasnej cholery nie rozumiesz? Nie chcę cię widzieć, po tym co mi zrobiłeś, zostawiłeś mnie, w tedy gdy najbardziej potrzebowałam wsparcia mojego brata, ale nie ty wolałeś swoich kumpli. Nie wiesz jakie piekło przeżywałam tu w każdy dzień odkąd stałeś się sławny. Masa fałszywych przyjaciół, wyzwiska… upokarzanie. Ale to się skończyło, bo wyjeżdżam. –Zakończyłam swój monolog, nawet nie zauważyłam że po moich policzkach zaczęły płynąc łzy.

-Przepraszam cię Sam, nie wiedziałem, nie chciałem…Wybacz mi- powiedział i mocno mnie do siebie przytulił. Bałam się tego, bałam się, że jak on tu przyjedzie pęknę, co właśnie się stało. Ne chciałam jego pomocy, chciałam jak najszybciej z tond uciec do Crisa, do dziadków, ale nie mogła, trzymał mnie.  Harry zaczął śpiewać  mi jedną z moich ulubionych piosenek „Use somebody”. Jego głos był tak kojący, kochałam gdy mi śpiewał, nic się z tym nie równało. Harry położył mnie delikatnie na łóżko i ułożył się wygodnie obok mnie. Wtuliłam się w jego ciepły, umięśniony tors i odpłynęłam do krainy morfeusza. 

----------------------------------------------------------------------------------
Witam, o to mój pierwszy blog więc proszę o wyrozumiałość, nie wiem kiedy pojawi się 
kolejny rozdział, bo piesze w sumie to opowiadanie na spontana :)
Miałam pisać to opowiadanie razem z Rose ale urwał na mię kontakt.
Ona się przeprowadziła i swojego bloga na razie tez nie będzie prowadzić.

Na razie na blogu będą trwać roboty typu: Szablon, nagłówek itp.
zakładkę bohaterowie postaram się zrobić jak najszybciej, do puki jest ich mało :)

Więc do zobaczenia i życzę miłego dnia.
DO PRZECZTANIA

1 komentarz: